niedziela, 12 sierpnia 2012

Obudzić się choć raz i głowę mieć spokojną

Niedziela ela ela ela ela....dzień jak co dzień. Tylko może trochę bardziej leniwo jest. Niestety system przyzwyczaił moje ciało i ustawił w nim zegarek na 7 rano...żegnaj lenistwo i niedzielne spanie do południa. Mówią, że robota to głupota....
Nie pozostało nic innego jak tylko kolejnego posta wypocić i zaśmiecić internet kolejną nieudaną próbą pisarską. Czasem mi się wydaje, że że posiadam ogromną wiedzę, na temat życia,ludzi, związków...jakbym zeżarła wszystkie rozumy. Ale kiedy przychodzi co, do czego, to nie potrafię zdania skleić i wszystko wydaję się nagle okrutnie banalne. Mogłam zacząć pisać pamiętnik....w zeszycie, w domu, chować go za każdym razem do szuflady i basta. Zachciało mi się blogga;-) Problem z formułowaniem myśli mam nie tylko tutaj, właściwie zawsze. Długo łudziłam się, że posiadam niesamowity dar mówienia wszystkiego, co myślę, szczerego nazywania rzeczy po imieniu. Żeby nie było nieporozumień, niedomówień, konfliktów, plotek....Ostatnio przekonałam się, że jest zupełnie odwrotnie....
Ale zaraz zaraz, nie dajmy się zwariować!Ten blogg miał być zabawny, chociaż pewnie w tej swojej ckliwości i nadmiernej uczuciowości, jest cholernie zabawny!

Niedzielne poranki obfitują w ckliwość. Zbieram się żeby w końcu napisać coś o odchodzeniu...bo chyba głównie dlatego zdecydowałam się prowadzić rejestr myśli dziwnych....Odchodzenie, jakiekolwiek, czy jest to odejście przez śmierć, odejście przez rozstanie, odejście przez porzucenie....odejście przez oddalenie, ma taka samą siłę i równie trudno się z tym pogodzić. Ale dam sobie jeszcze trochę czasu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz